/hamag/assets/pawel-orlowski-rzezba-big-jpg-2837.jpeg

Potrzeba prostoty – wywiad z Pawłem Orłowskim

Jak powstawał cykl rzeźb zatytułowany BOTY? Jaki wpływ na artystę miały nowe technologie?

Data publikacji: 01.06.2016

Paweł Orłowski to twórca, który nie odchodząc od klasycznie rozumianej rzeźby, stara się wzbogacać ją o nowoczesne techniki i style, ukazując jak pojemne i ponadczasowe jest to medium. Prowadząc pracownię rzeźby na Wydziale Wzornictwa Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, Orłowski przyznaje, że ważnym punktem odniesienia jest dla niego szybki rozwój designu i jego zmieniające się trendy. W rozmowie przybliża również, w jaki sposób nowe technologie i powszechna komputeryzacja wpłynęły na estetykę i treść jego najnowszego cyklu rzeźb zatytułowanego BOTY.

Paweł Orłowski, fot. Askaniusz ASKY Petynka

Marta Haiger: Twoje najnowsze rzeźby z serii BOTY to wielkoskalowe realizacje wykonane przy użyciu stali, którą pokrywasz farbami o intensywnych, monochromatycznych barwach. W swoim wyrazie są one niezwykle designerskie i nowoczesne, tak jakby wyszły spod ręki projektanta bardziej niż rzeźbiarza, którym jesteś z wykształcenia.

Paweł Orłowski: To prawda. Od dawna jedną z ważniejszych inspiracji dla mojej sztuki stanowi współczesny design, zmieniające się we wzornictwie trendy oraz specyficzna sfera tej dziedziny, sytuująca niektóre obiekty pomiędzy utylitarnością, nieużytkowością i sztuką. Bez wątpienia duży wpływ na ukształtowanie mojego podejścia do warsztatu, formy obiektu i działań artystycznych miał przez ostatnie lata Wydział Wzornictwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, na którym prowadzę pracownię rzeźby.

Praca w murach wydziału, w którym cały czas mieszają się postawy designerskie z bardziej artystycznymi, zderzają się różne sposoby patrzenia na przedmiot artystyczny, istnieją napięcia pomiędzy formą, treścią i estetyką, jest niezwykle stymulująca. Stąd w moich najnowszych pracach klasycznie rozumiana rzeźba zostaje zastąpiona bardziej designerskim sznytem. Nie jest jednak tak, że odrzuciłem tę starą tradycję; postanowiłem ją raczej wzbogacić o bardziej współczesne i być może lepiej dziś rozumiane wątki. Nadal uważam się za rzeźbiarza z krwi i kości i raczej daleko mi do następcy Philippe'a Starcka.

Autor rzeźb: Paweł Orłowski

M. H.: Ile więc w BOTACH myśli designerskiej, a ile artystycznej – rzeźbiarskiej?

P. O.: Myślę, że sam fakt, iż zmierzają do ukazania naszego przywiązania do komputeryzacji oraz zależności od cyfryzacji i zautomatyzowania wielu sfer naszego życia sprawia, że mocno korelują z designem, który z zasady ma być nie tylko utylitarny, ale także reagować na zmiany naszych potrzeb oraz codziennego życia. Ponadto rzeźby te budowane są zgodnie z podstawowymi zasadami projektowania jak trójpodział, potrzeba prostoty, zasada jasnego przekazu, stosowanie najprostszych rozwiązań. Oczywiście wszystkie one są często stosowane przez artystów wizualnych, co podkreśla tylko relacje między jedną dziedziną a drugą. Zakorzenienie w klasycznej rzeźbie, treść oraz skala ujawniają z kolei fakt, że są one obiektami nieużytkowymi, stworzonymi docelowo do prezentowania w przestrzeni miejskiej. Rzeźby te zyskały specyfikę monumentu, pomnika, który nie ma służyć celom praktycznym lecz artystycznym i dekoracyjnym.

Zbliżenie do designu następuje także w kontekście użytego materiału – surowa stal, która w przypadku BOT jest przykryta monochromatycznym kolorem, historycznie była przecież początkowo stosowana przez architektów i projektantów, a dopiero później przez artystów. Na dużą skalę pojawiła się w sztuce chyba dopiero w okresie minimal artu.

Autor rzeźb: Paweł Orłowski

M. H.: Kolor jest w tych pracach niezwykle istotny, dookreśla samą formę realizacji, ale też wpływa na instynktowny i subiektywny odbiór dzieł.

P. O.: Kolor obok dużej skali jest też czymś nowym dla mojej sztuki, w której do tej pory posługiwałem się tzw. bezpiecznymi, naturalnymi barwami, wynikającymi najczęściej z fizyki materiału. Jeśli tworzyłem rzeźby w brązie to przez wzgląd na jego szlachetność pozostawiałem je w surowym kształcie. Podobnie było z rzeźbami z betonu, których również nie uzupełniałem polichromią. W przypadku BOT kolor jest uzupełnieniem dla formy, choć nie ukrywam, że obawiałem się przez to ich estetycznej nietrwałości. Ryzyko stosowania intensywnych barw wynika bowiem mocno z podlegania tymczasowym modom. Dziś popularny i nowoczesny oranżowy kolor jutro może okazać się passé. Dlatego też w rzeźbie zawsze bardziej liczą się dla mnie walory konstrukcyjne i treściowe.

Mimo to chciałem, aby ostatnia seria prac, która wystawiana była poza murami galerii, m.in. w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie, wyraźnie odróżniała się od organicznych barw z najbliższego otoczenia, aby boty – czyli nowoczesne konstrukcje, istoty zaprojektowane, doskonałe – były uzupełnione o syntetyczny, ekspresyjny kolor. Inaczej jest w przypadku materiałów, takich jak wspomniany brąz czy beton. Są to surowce, które nie wymagają ingerencji koloru, a wyłącznie umiejętności wydobycia ich naturalnego piękna.

Autor rzeźb: Paweł Orłowski

M. H.: Współcześnie praca artystów wizualnych mimo ich warsztatowej biegłości często ogranicza się do pracy koncepcyjnej, a wykonanie bardzo spektakularnych projektów zleca się rzemieślnikom. Artysta staje się poniekąd wyłącznie projektantem i pomysłodawcą. Jak odnosisz się do tej zmiany w sposobie pracy?

P. O.: Od początku swojej drogi twórczej łączę te dwa sposoby pracy – artystyczną i wykonawczą czy też rzemieślniczą. Myślę, że dla wielu artystów praca manualna jest podstawowym czynnikiem, dla którego decydują się na obranie takiego kierunku w życiu. Mimo powszechnych zmian w charakterze pracy plastyków, wielu jest jeszcze artystów manualnych, ceniących bezpośredni akt tworzenia, rzeźbienia w materii, wydobywania z niej kształtów i to nie tylko na poziomie wykonywania szkicu. Znam takich, którzy świadomie odrzucają możliwość wykorzystania programu komputerowego przy projektowaniu, bo taka metoda jest raczej wypruta z emocji, czułości i ekscytacji, którą daje praca z materiałem rzeźbiarskim.

Sam staram się wykonywać modele w tzw. klasycznych rzeźbiarskich surowcach lub przy pomocy kartki papieru i ołówka. Zdarza mi się jednak projektować obiekty na komputerze i nie uważam, że ten sposób prowadzi do zatracenia artystycznego charakteru potencjalnego dzieła.

Jak sama wspomniałaś wielu wybitnych artystów współczesnych odnajduje się bardziej w pracy konceptualnej, zlecając wykonanie swoich projektów na zewnątrz. W wielkiej sztuce nie jest to zresztą nic nowego, bowiem już minimaliści chwytali się takich metod, których rezultatem są przecież wybitne rzeźby Donalda Juda, Carla Andre czy Roberta Morrisa. Podobnie jest dziś, nie moglibyśmy podziwiać wspaniałych i spektakularnych prac Rachel Whiteread czy Marca Quinna gdyby nie pomoc profesjonalistów przy ich wykonywaniu.

M. H.: Problematykę rzeźb z cyklu BOTY wyznaczyło Twoje zainteresowanie komputeryzacją i cyfryzacją, ale też odwieczną ideą stworzenia istoty idealnej. W swoich wcześniejszych realizacjach odnosiłeś się do motywu człowieka, ale bardziej jego kruchości i emocjonalności.

Autor rzeźb: Paweł Orłowski

P. O.: BOTY są faktycznie niezwykle mocno zakorzenione w moim odbiorze rzeczywistości i zmian wynikających z – tak jak wspomniałaś – powszechnej automatyzacji oraz komputeryzacji świata. Maszyny niebywale szybko zastępują ludzką pracę, co przecież widoczne jest nie tylko w skali makro, ale też mikro – każdego dnia wspomagamy się przecież komputerami, samochodami, telefonami, robotami kuchennymi. Zaczynami robić to zupełnie bezrefleksyjnie, dlatego ten konkretny cykl rzeźb ma być swoistym lustrem, w którym odbijają się nasze przyzwyczajenia. Sam rozpoczynam dzień od kawy i włączenia komputera, żeby sprawdzić maile. Praca manualna stanowi więc rodzaj niezbędnego wytchnienia w świecie opanowanym przez sfabrykowane maszyny.

Autorką wywiadu jest Marta Haiger – historyk i krytyk sztuki. Interesuje się aktualnymi zjawiskami w polskiej sztuce najnowszej, w tym szczególnie kondycją i recepcją tradycyjnych mediów w działalności artystów współczesnych. Swoje teksty publikowała na O.pl, Rynku i Sztuce oraz w Formacie.

Zobacz także

Ludzie / #Artykuł

classic-jpg-7017

Rozwój w duchu jogi

Yoga House to magiczne miejsce na mapie Polski. To tam poczujecie oczyszczającą moc jogi i doznacie wewnętrznej ciszy i spokoju.

Ludzie / #Artykuł

classic-jpg-6528

PERSONA w obiektywie Pawła Grabowskiego

Sesja PERSONA – między tym, czego Kobieta CHCE, a co MUSI.

Ludzie / #Wywiad

classic-jpg-4827

Rękodzieło zdecydowanie uzależnia

Czym jest beading i haft koralikowy? Jak Marta Draganek-Zając wyplata swoje biżuteryjne cudeńka?