/hamag/assets/big-jpg-3384.jpeg

Portret, który oddycha

Hełmy portretowe stanowią autorską próbę wykorzystania formy hełmu jako medium dla ukazania portretu.

Data publikacji: 08.07.2016

Patryk Nieczarowski (Nieczar) – rzeźbiarz, płatnerz i rekonstruktor. Jedyny w Polsce dyplomowany artysta rzeźbiarz, który łączy dawne techniki metaloplastyczne z klasyczną rzeźbą. Specjalista w zakresie formowania blach, w szczególności starożytnej technice przestrzennego repusu, tzw. raising. Ostatnio możemy podziwiać jego hełmy portretowe, które zostały wykonane w takiej samej technice, jak choćby słynna maska Tutanchamona. Wszystkie maski i hełmy zostały ręcznie wyklepane z pojedynczych arkuszy blachy. To prawdziwy majstersztyk!

Angelika Drygas: Opowiedz o swoich najnowszych rzeźbach. Są niezwykle oryginalne. To hełmy portretowe. Przyznam się, że wcześniej czegoś takiego nie widziałam! Jakie było twoje źródło inspiracji?

Patryk Nieczarowski, alias Nieczar: Kolekcja nie jest najnowsza. Powstawała mozolnie przez lata. To dlatego, że wykonanie jednego egzemplarza wymaga sporo czasu, którego mi nieustannie brakuje. Hełmy prezentowane przeze mnie na wystawach wykonałem dla zaspokojenia swoich potrzeb artystycznych, w tak zwanym wolnym czasie (choć dla mnie brzmi to jak oksymoron). Na co dzień pracuję, tworząc repliki historycznych egzemplarzy dla prywatnych kolekcjonerów. To rutyna, od której potrzebowałem odskoczni, by móc zrealizować się również jako artysta-rzeźbiarz, a nie tylko jako płatnerz-rekonstruktor. Mam na myśli miedziane hełmy kobiece, bo to one w głównej mierze stanowią próbę mojej osobistej wypowiedzi artystycznej.

Inspiracja wypłynęła bezpośrednio z zainteresowań archeologią i historią uzbrojenia ochronnego, w szczególności czasów starożytnych. W okresie rzymskim powstały najpiękniejsze egzemplarze hełmów wyposażonych w maski portretowe, również o rysach kobiecych (a nawet fryzurach). Wszystkie wykonane z niesłychaną finezją formy i perfekcją warsztatu. Bardziej rzeźby, niż hełmy. To one stanowiły bezpośredni impuls inspiracji. Spodobała mi się idea wykorzystania hełmu jako medium dla ukazania portretu. Hełmu jako formy rzeźbiarskiej, w dodatku użytkowej, bo do założenia na głowę, co współcześnie zaliczyć należy do nurtu „wearable art.”

Nieczar przy pracy

A.D.: Dlaczego zdecydowałeś się na portretowanie polskich gwiazd? Jak sportretowane przez ciebie piosenkarki reagują na twoje rzeźby?

P.N.: To naturalna kolej rzeczy. W czasach starożytnych, skąd w głównej mierze czerpię inspirację, portretowano przeważnie bóstwa oraz osoby z kręgów arystokratycznych. Obecnie trudno mówić o arystokracji. Jej miejsce zajęli politycy, sportowcy, aktorzy i gwiazdy estrady, czyli współcześni idole. Postanowiłem wykorzystać stary schemat. Po co tworzyć hełm z anonimową twarzą, skoro mogę sportretować kogoś, kto nada mu dodatkowego splendoru. Obecnie pojęcie „gwiazdy” jest według mnie mocno zdewaluowane, bo mamy całą masę celebrytów, którym do gwiazdorstwa jeszcze wiele brakuje. A przynajmniej nie mieszczą się w mojej definicji „bycia gwiazdą”.

Anna Maria Jopek, Kayah i Justyna Steczkowska są dla mnie i mojego pokolenia synonimem gwiazd. Osiągnęły maksymalny pułap profesjonalizmu. W dodatku to piękne kobiety, co już samo w sobie zachęcało do wykonania portretu. Jestem im niezmiernie wdzięczny za to, że zgodziły się użyczyć swoich twarzy do moich artystycznych eksperymentów. Wiem, że chyba są zadowolone z efektów, ale o to możesz zapytać je sama.

Kayah

A.D.: Też byłabym zadowolona na ich miejscu. Twoje hełmy są niezwykle piękne… Interesuje mnie to, jakie zmysły wyostrzasz podczas rzeźbienia?

P.N.: To zależy, w jakim materiale rzeźbię. Praca nad każdym hełmem portretowym rozpoczyna się klasycznie – w glinie. Potem jest odlew gipsowy lub żywiczny, z którego łatwiej zdejmować pomiary podczas realizacji w blasze. Na każdym etapie należy skupić się na czymś innym, ale każdy etap jest ważny. A co do zmysłów… To jak we wszystkich sztukach plastycznych, najważniejsza jest koordynacja oka i dłoni – narzędzia, które ona trzyma. W moim przypadku jest to najczęściej młotek.

A.D.: Co ci daje natchnienie?

P.N.: Ostatnio fascynuje mnie sztuka starożytnego Sumeru i Egiptu, w szczególności w zakresie rzeźby i metaloplastyki.

A.D.: Twoja sztuka to sztuka twarzy. Dlaczego lubisz analizować ludzkie rysy? Dlaczego aż tak cię to fascynuje?

P.N.: W twarzy zawarte jest człowieczeństwo. Jest jak ekran wyświetlający emocje. Potrafi hipnotyzować. Poza tym jest trudnym tematem rzeźbiarskim. Dobry portret to taki, który zdaje się oddychać. Chciałbym kiedyś osiągnąć taki poziom.

Anna Maria Jopek

A.D.: Co jest pięknego w metalu? Dlaczego wybrałeś ten surowiec?

P.N.: Na studiach praktykowałem klasyczną technikę rzeźby w kamieniu. Praca z punktownicą, kucie jedynie przy pomocy ręcznych narzędzi, etc. Moje zainteresowania historią uzbrojenia ochronnego i płatnerstwem pchnęły mnie jednak w stronę blachy. Wszystkiego w tym zakresie nauczyłem się sam, metodą prób i błędów. Płatnerstwo to bardzo piękna, ale i bardzo trudna dyscyplina sztuki. Jej trudność uwidacznia się w warsztacie. Przykładowo, rzeźbiąc w kamieniu, należy skupić się jedynie na trzech wymiarach kształtowanej formy. Podczas klepania lub kucia na gorąco z blachy poza trzema wymiarami przestrzennymi, dochodzą nam trzy dodatkowe parametry determinujące pozostałe. Jest to: grubość oraz twardość lub temperatura, jeśli kujemy na gorąco.

Chyba ta trudność technologiczna pociąga mnie w tym najbardziej. Nie wiem, ile osób patrząc na złotą maskę Tutanchamona, zastanawiało się jak została ona wykonana. Ja się zastanawiałem i teraz sam potrafiłbym zrobić coś podobnego. Wymagało to jednak wielu lat praktyk i wielu popsutych kawałków blachy.

Justyna Steczkowska

Zobacz także

Ludzie / #Wywiad

classic-jpg-10767

PUFF-BUFF – bąbelki pełne światła

Designerzy teamu PUFF-BUFF opowiadają o tym, jak za pomocą światła można wykreować rozmaite rodzaje emocjonalności wizualnej.

Ludzie / #Wywiad

classic-jpg-9732

Robert Majkut – zawodowo zajmuję się przyszłością

Robert Majkut to ceniony na świecie designer, autor wielu nietuzinkowych projektów. Z sukcesem wykreował markę fortepianów Whaletone, będących rynkowym przełomem w branży muzycznej.

Ludzie / #Wywiad

classic-jpg-9315

Hagi – o kosmetykach prosto z natury

Mama i córki. Każda z nich to inny żywioł, ale pasja ta sama – naturalne mydła, kremy, balsamy i peelingi robione z olejów, roślinnych maseł i olejków eterycznych. Oto Hagi!