/hamag/assets/koi-cosmetics-otwarcie1-jpg-8075.jpeg

KOI – kosmetyki sensualne

Kosmetyki marki KOI przeniosą Cię w nowy wymiar pielęgnacji twarzy. Są pięknie opakowane, a w środku kryją cały bukiet substancji aktywnych!

Data publikacji: 28.02.2017
Skóra po zimie potrzebuje specjalnego potraktowania. Jest przesuszona, wymęczona, blada, bez śladu naturalnego rumieńca. Na nową porę roku trzeba się jakoś przygotować. Marka KOI proponuje kilka kroków do uzyskania cery idealnej. Mnie udało się przetestować trzy główne produkty: krem, olejek i tonik!

KOI to polska rodzinna marka prowadzona przez matkę – chemiczkę i córkę. I widać tu kobiecą rękę. Począwszy od logo, nazwy i całego brandingu – jest minimalistycznie i subtelnie, a zarazem intrygująco. Jako przysłowiowa sroka zwracam uwagę na takie smaczki, są w stanie przyciągnąć moją uwagę lub wprost przeciwnie – spowodować zniechęcenie. To co podoba mi się w KOI to mała skala produkcji (partie do 20 sztuk), która generuje kolejne zalety, takie jak: krótki termin przydatności (3-6 miesięcy) oraz eksplorowanie naturalnych składników wysokiej jakości, niemodyfikowanych, ale skutecznych i zarazem przyjaznych środowisku. Stąd nacisk na substancje aktywne, którymi po brzegi wypełnione są te kojące mikstury. Co to znaczy? Z grubsza chodzi o to, że w każdym mazidle znajdziecie mocno skoncentrowane (o wysokim stężeniu) składniki, które mają pozytywnie zadziałać na naszą skórę. Bez niepotrzebnych i przegadanych dodatków, a bardzo konkretnie!

Koi Cosmetics

KOI w swoich kosmetykach nie stosuje parabenów, syntetyków, SLES-u, SLS-u, silikonów ani barwników. Kolejnym plusem są opakowania. Bardzo zwracam uwagę na to, by nie szkodziły środowisku naturalnemu. A tu proszę, szklane buteleczki i słoiczki, które przywodzą na myśl stare apteczne pojemniki, ale w bardzo unowocześnionej wersji. Przede wszystkim szkło nie reaguje z mazidłami – nic się z niego nie przedostaje do kosmetyków (w przeciwieństwie do plastiku). Nie ukrywam, że myśl o jego biodegradowalności daje mi poczucie komfortu, a poza tym opakowania nadają się do wielokrotnego użycia.

Olejowanie

Nigdy nie byłam zwolenniczką smarowania twarzy olejem, tak już mam. Mimo wiedzy o ich dobroczynnym wpływie. Dopiero KOI zmieniło tę perspektywę. Olejek do mycia twarzy z olejem awokado, rycynowym, z drzewa sandałowego oraz estrami oleju kokosowego to efektywny sposób na pozbycie się makijażu (ester to naturalny emolient, ma dużą zdolność do szybkiego rozprzestrzeniania się na skórze – zapewnia uczucie jedwabistości). Jak go używać? Najlepiej według przepisu producentek. To cały rytuał, który wymaga poświęcenia kilku chwil więcej przed lustrem, ale będę Was przekonywać o tym, że warto. Poza tym zabieg wchodzi w krew i bardzo łatwo da się go przyspieszyć.

Smaruję twarz i oczy olejem, kilka pompek wystarczy. Ma on przyjemny lekki zapach. Następnie namaczam mały ręcznik w gorącej wodzie i przykładam go na kilka sekund do skóry. To bardzo odprężające i relaksujące działanie… Takie małe SPA w domowej łazience. Kolejny krok to lekkie przetarcie lica i namoczenie ręcznika w lodowatej wodzie, i przyłożenie go do skóry. Ten etap uwielbiam! Orzeźwia i sprawia, że cera ładniej się prezentuje, jest bardziej promienna. Za pomocą chłodnej wody i ręcznika zmywam resztki makijażu, a jednocześnie pobudzam skórę do działania. Masaż jest zbawienny dla kondycji skóry, a taki codzienny rytuał to czyste dobro! Zapewniam Was, że gorąca i chłodna woda sprawią, że na twarzy nie pozostanie tłusty film, sama skóra jest natomiast dogłębnie nawilżona, elastyczna i odżywiona.

Tonizacja

Nigdy nie używałam toniku do twarzy. W sumie nie wiem dlaczego. Wydawało mi się to zbytkiem, czymś niepotrzebnym. A tu niespodzianka. Mam testować tonik i to z nanozłotem. Zaczęłam zgłębiać temat. Okazuje się, że jest to proces przywracania naturalnego pH skóry. – Zadaniem toniku nie jest oczyszczanie twarzy, lecz przygotowanie jej do dalszej pielęgnacji. Uważaj na toniki zawierające alkohol, gdyż trudno jest się po nim skórze zregenerować – radzą właścicielki KOI.

Tonik z nanozłotem nie zawiera alkoholu, a na nonozłoto ma właściwości aseptyczne, przeciwtrądzikowe, nawilżające i odmładzające, czyli łagodzi podrażnienia i uspokaja skórę. Sam tonik ma bardzo fajny zapach, taki otulający. Buteleczka jest wyposażona w spray, można nim spryskać bezpośrednio twarz lub wacik. Skóra przyjemnie pachnie i jest czysta jak łza! To bardzo fajny etap, który dodatkowo oczyszcza skórę, odświeża ją i wygładza.

Krem

Na koniec wklepuję białą maź, czyli krem odbudowujący. W jego skład wchodzi aż siedem olejów: marula, z awokado, z oliwek, arganowy, z ogórecznika, z wiesiołka i masło shea. Jeszcze zbyt krótko go używam, aby poczuć dogłębne działanie, ale już do tej pory zaobserwowałam błyskawiczną wchłanialność, piękny zapach, przyjemną konsystencję i sporą dawkę nawilżenia (zasługa zawartego w nim kwasu hialuronowego). Krem odbudowujący zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek, ma wygładzać i odbudowywać strukturę skóry. Stoi na straży utraty wody ze skóry, która w wielkim stopniu odpowiada za młody wgląd naszego lica.

Sam efekt to owoc regularnego wykonywania wyżej wspominanych trzech etapów, które wprowadziłam do swojej pielęgnacji. Olejowanie, tonizowanie i kremowanie w rezultacie dają niesamowitą gładkość skóry. To pierwsza oznaka jaką zanotowałam. Oprócz tego cera wydaje się być bardziej promienna, poprawia się też jej kolorystyka mimo braku słońca. Czuję, że jest dogłębniej zadbana, czysta i jędrna. Ale to nie ostatnie moje słowo. Czas pokaże, jak z KOI moja cera się zmienia.

Testom poddałam także działanie męskiego kremu marki KOI. Tester – mężczyzna po trzydziestce, niezwykle wymagający, z cerą wrażliwą, ze skłonnością do przesuszania niechętnie podjął się tego zadania. Dlaczego niechętnie? Mężczyźni zwykle nie lubią zmian, są przyzwyczajeni do swoich rytuałów. Krem od KOI ma wspomagać 5 życiowych funkcji skóry: regenerację, nawilżanie, dotlenienie, odżywienie i ochronę. Do tego regeneruje ją, gdy podczas golenia zostanie podrażniona. Dodatkowo ujędrnia i wypełnia zmarszczki. Jakie są wrażenia testującego mazidło?

Krem na pewno bardzo szybko się wchłania, ładnie pachnie i dobrze nawilża. Na pytanie, czy dalej chce go używać, bo przecież mogę go podarować komuś innemu, odpowiedział: – Nie, wiesz co ja go zużyję jednak do końca.

A to dla mnie najlepsza rekomendacja! KOI kibicuję i będę obserwować zmiany jakim niebawem zostanie poddana strona internetowa oraz sklep. Powodzenia!

Zobacz także

Wdzięk / #Recenzja

classic-jpg-11360

Naturalne antyperspiranty – top 3

Jakie naturalne antyperspiranty wybierać, aby nie zaszkodzić zdrowiu, ale jednocześnie zadbać o higienę?

Wdzięk / #Recenzja

coffee-scrub-classic-jpg-11117

Bare Care – peeling kawowy na jesień

Bare Care to nowość na rynku kosmetyków naturalnych. Bare Care to peeling kawowy stworzony dla fanek aromatycznych ziaren!

Wdzięk / #Recenzja

classic-jpg-11109

Hmilk no stress – test mleczka do włosów farbowanych

Hmilk no stress to nowość marki Oway, która w swoim portfolio posiada same naturalne i przyjazne włosom preparaty. Jak mleczko wypadło w testach?