/hamag/assets/otwarcie-jpg-7465.jpeg

Polski design na czterech łapach

Rogi Dogi, Psiamatka.pl, Rauki, Hauever to polskie marki dla psiarzy. Oferują solidne i nietuzinkowe gadżety dla czworonogów!

Data publikacji: 26.01.2017
Kiedy słyszymy polski design, do głowy przychodzą nam nazwiska związane z modą, architekturą czy sztuką. I chociaż projekty Zofii Chylak, Magdaleny Butrym czy Roberta Koniecznego zasługują na uznanie, to jest pewna grupa, u której skórzany portfel czy minimalistyczna sukienka stanowczo przegrywają z fikuśnym kocykiem czy naprawdę wytrzymałą obrożą.

Polscy psiarze doskonale wiedzą, że psy nie czytają metek i nie okażą szacunku nawet najdroższym szpilkom, wolą więc wydawać ciężko zarobione pieniądze na psie gadżety. Mają zresztą szerokie pole do popisu, bo polskich marek stworzonych z myślą o czterech łapach jest coraz więcej, a niektóre z nich chwytają za serce, zarówno intrygującym designem, jak i niepowtarzalną filozofią. Poznajcie cztery rodzime marki oraz wspaniałe osobowości, które za nimi stoją.

Dla psich matek

Piękne wzory, dopracowane w najmniejszym detalu, a przy tym tak przytulne, że aż chce się je pożyczyć od pupila – takie są kocyki dla psów od Psiamatka.pl. Marka wciąż udowadnia, że rzeczy dla zwierząt mogą być ładne i funkcjonalne – ich produkty można bez obaw prać w pralce, a sprytnie umieszczona metka nie odstaje, nie istnieje więc ryzyko, że ciekawski pies ją odgryzie. Każda mata ma dwie strony: jedną wykonaną z bawełny w printy oraz drugą ze specjalnej tkaniny minky, do której nie przyczepia się sierść. Matki można wykorzystać jako wypełnienie transportera czy klatki lub jako oddzielne legowisko.

Nuka na psiejmatce

To wszystko sprawia, że kolorowe koce w psie wzory kochają zarówno właściciele, jak i czworonogi. W ofercie sklepu poza coraz nowszymi kolekcjami kocyków i mat dla psów, znajdziemy także nerki na spacery, psie worki, podkładki pod miski, a nawet poduszki. Wszystko w pogodne psie wzory, które oczarują niejednego miłośnika zwierząt. A do tego wkrótce pojawią się nowe, „łóżkowe” akcesoria, takie jak materace. Milenie, założycielce marki, pomysłów nie brakuje. Psiamatka.pl rozwija się pełną parą, a jej początek dało zamiłowanie pewnej shiby inu do wylegiwania na kanapie.

Leo na psiej matce

– Szukałam kocyka dla mojego psa, który przesiadywał w jednym miejscu na kanapie i potrzebowałam osłony przed niechcianą sierścią. Niestety nie mogłam znaleźć nic ciekawego i wpadłam na pomysł, że sama uszyję kocyk, który będzie mi się podobał i spełniał swoją funkcję. Potem szyłam kolejne kocyki dla psich znajomych, pamiętam nawet ich nazwy: Malinowa Nela czy Dostojny Pongo. Zajmowanie się tematem, wyszukiwanie materiałów, komponowanie kolorystki dawało mi mnóstwo radości i wtedy pomyślałam: a jak wyglądałoby moje życie, gdybym zajęła się tym na poważnie? – wspomina początki marki Milena. Gdyby nie Noah, shiba inu, który trzy lata temu zagościł w jej świecie, możliwe, że dziś nie mielibyśmy okazji podziwiać barwnych koców. Ale Noah to nie tylko inspiracja do własnego biznesu, to także wierny, choć nieco uparty towarzysz życia. Jak każdy przedstawiciel rasy pierwotnej, jest niezwykle niezależny i zawsze ma własne zdanie. To przyjaciel i część rodziny oraz jak podkreśla Milena, odpowiedzialność okraszona polewą z miłości. Powstanie Psiejmatki.pl to rozszerzenie tego zauroczenia także na życie zawodowe. Doskonale zresztą oddaje to sama nazwa. Można ją potraktować dosłownie jako matę dla psa lub „psią mamę”.

Milena i Noah

– Zakręcone psiarki mówią o sobie " jestem psią matką" – trochę z przymrużeniem oka, a trochę po to, by podkreślić istotność relacji łączącej je z ich psem. Sama nazywam siebie psią matką, jest to część mojej osobowości, którą bardzo lubię – żartuje Milena. Widać to doskonale na zdjęciach na fanpage’u oraz sklepie. Nieważne czy fotografie przedstawiają ją i Noaha, czy zadowolonych klientów – widok psiaków otulonych w psie matki jest niezwykle ciepły i poruszający.

Rogi Dogi

Jeśli sądzicie, że najlepszym przysmakiem dla psa jest soczysta kość skradziona rzeźnikowi, mylicie się. Współczesne burki wprost szaleją za gryzakami z... poroży jelenia. Brzmi abstrakcyjnie? Tylko z pozoru – poroże jako produkt całkowicie naturalny ma wiele zalet i bije na głowę sztuczne smakołyki i kostki. Nie zawiera bowiem żadnych konserwantów ani barwników, co oznacza, że po czasie nie robi się śliskie ani lepkie. W dodatku doskonale oczyszcza psu zęby, dostarczając jednocześnie wielu cennych minerałów i mikroelementów. Przy okazji to dla zwierzaka źródło ogromnej radości i relaksu, a w dodatku taki gryzak starcza na bardzo długo.

Rogi Dogi

Rogi Dogi to marka, która oferuje swoim klientom gryzaki z poroża, jednak do jego zalet dodała jedną od siebie: przy produkcji rogów nie ucierpiało żadne zwierzę, bo pochodzą one wyłącznie z poroża zrzucanego przez jelenie na rykowisku. To oznacza, że istnieje tylko określona ilość gryzaków, która trafia do sprzedaży, a zależy ona od szczęścia zbieraczy i sezonu. Mimo to Rogi Dogi twardo trzymają się swojej polityki, by nigdy nie korzystać z myśliwskich trofeów. A klienci doceniają tę filozofię oraz postawienie na siły natury. Bo Rogi Dogi to prawdziwi psiarze z krwi i kości. Każdy członek zespołu miłość do czworonogów wyniósł z domu.

Szampon z naturalnym składem od Rogi Dogi

– Odkąd pamiętam w mojej rodzinie zawsze były zwierzaki. Sprowadzałam do domu pełno znalezionych psów, kąpałam je, leczyłam, karmiłam każdą znalezioną „biedę”. Rodzice wykazywali się ogromną cierpliwością dla mojego kształtowania odpowiedzialności. Zdarzało się, że taki „znaleziony egzemplarz” pozostawiał nam po reanimacji stado pcheł, z którym trzeba było walczyć przez kolejne dni – opowiada Magda, współzałożycielka marki. – Jeśli ktoś wyrastał w domu kochającym zwierzaki, to nie ma już przed tym ucieczki – dodaje. Dlatego ich produkty są stworzone przede wszystkim z myślą o psach. Zanim rogi trafiły do sprzedaży były testowane przez psich znajomych oraz zaprzyjaźnione hodowle. Reakcje były na tyle pozytywne, że padła decyzja – gryzaki można sprzedawać, bo to gadżet wręcz stworzony dla psa.

– Nie chcieliśmy pracować z produktem fajnym wyłącznie dla właścicieli, jak smycze z diamencikami, albo obroże z dzwoneczkiem dla kota, z których ideą toczę regularne walki – bo po co bezszelestnemu drapieżnikowi dzwonek? Kusi nas, by szukać całkiem nowych rozwiązań, które będą pasowały do naszych założeń produktów naturalnych, zdrowych i bezpiecznych – podkreśla Magda. Gryzaki z poroża spełniają każdy z tych wymogów na 100%. Każdy róg jest ręcznie przycinany i niepowtarzalny, a w sklepie, poza gryzakami znajdziecie także w pełni naturalny szampon dla psa, którego etykieta zasługuje na uznanie ze względu na doskonały skład, jak i piękny, minimalistyczny design. Poza tym dostępne są także torby i poszewki na poduszkę z intrygującymi ręcznie robionymi wzorami z psich pieczątek i ekologicznej farby. Czy za Rogami stoją jakieś cztery łapy? I to niejedne! Swoją opinię o produktach z przyjemnością wyraża, m.in. pies Magdy i jej chłopaka Marka: Orlen Odam. Nietypowe imię zawdzięcza okolicznościom, w jakich zjawił się w nowym domu – para znalazła go błąkającego się w pobliżu stacji benzynowej i już go nie „oddała”.

Owce nie tylko dla owczarków

Są takie zabawki dla psów, które rozbawią nawet najmniej skorego do zabawy czworonoga, a w każdej nieśmiałej psiej osobowości, rozniecą prawdziwy pożar emocji. Mowa o RAUKI – pięknych, wykonanych ręcznie szarpakach wyposażonych w różnorodne elementy, takie jak piłki wysokiej jakości czy naturalne owcze futra. Nazwa nawiązuje do fascynacji Skandynawią i oznacza, m.in. puchate stwory, które są idealnymi towarzyszami zabawy. Psy i właściciele wprost za nimi przepadają – to zabawki równie odporne co ładne, a w dodatku zdają się mieć prawdziwie magiczny wpływ na czworonogi. Zostały stworzone z myślą o psich sportowcach i wspólnych treningach, na których najlepszą motywacją dla zwierzaka jest wspólna zabawa z właścicielem. Dla Kamili, która stworzyła markę, najważniejsze było myślenie właśnie o zespole, idealnie współpracujących ze sobą psie i właścicielu.

RAUKI to wyjątkowe narzędzie, które ma sprawić, że wspólny czas będzie jeszcze bardziej przyjemny. Przekaz marki brzmi prosto: „nieważne co trenujecie, cokolwiek – byle wspólnie”. Kamila sama trenuje obedience, czyli sportowe posłuszeństwo, z Devi i Berdo, dwójką swoich border collie. Według niej to dwa różne charaktery, reprezentujące psie ying i yang, które pozwoliły jej jeszcze lepiej zrozumieć psią psychikę i jej potrzeby. RAUKI to zabawki, które robi więc trochę z myślą o sobie – doskonała znajomość potrzeb psiarza podczas treningów pozwoliła jej stworzyć wyjątkowe przedmioty, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie, bez względu na to, jaki efekt chce osiągnąć i jakie psie problemy przezwyciężyć.

– Moi klienci to ludzie zawsze bardzo oddani swojej pasji, poświęcający jej dużą część życia, traktujący swoje psy nie tylko jako członka rodziny, ale jako partnera. Najczęściej to aktywni psi sportowcy, perfekcjoniści ceniący najlepsze narzędzia i trochę gadżeciarze. Mam duże szczęście wielu z nich poznawać osobiście, poznawać ich psy, trzymać za nich kciuki i gratulować sukcesów – opowiada Kamila. Dla niej RAUKI to po prostu rozwinięcie pasji do pracy z psami. To dlatego w ofercie marki nigdy nie wieje nudą, a jej fani mogą liczyć na wciąż pojawiające się nowości i różne opcje, zarówno piłki, gryzaki, mopy, czy sztuczne lub prawdziwe futra. Poza własną marką, Kamila prowadzi także szkolenia psów w Rzeszowie, pomagając tym, którzy w psim sporcie stawiają dopiero pierwsze kroki. W dodatku prowadzi jeszcze bloga Mega Psy, opisując swoją pracę z Devi i Berdo. RAUKI coraz częściej pojawia się także jako partner zawodów, nagradzając tych, których ciężka praca i relacja z psem dają wspaniałe efekty. To jednak nie wszystko, bo Kamila ma coraz więcej pomysłów na rozwój oferty dla psiarzy.

– Rauki to na pewno nie jest moje ostatnie słowo, znajomi śmieją się, że na hasło „psy” i „biznes” za każdym razem znajdę inną odpowiedź – śmieje się. Patrząc na jej dotychczasowe efekty, możemy spodziewać się wyłącznie strzałów w dziesiątkę. 

HAU z wami!

W sieci i sklepach aż roi się od pięknych obroży i smyczy, a bogactwo wzorów potrafi stanowić prawdziwy dylemat dla niezdecydowanego psiarza. Co powinna mieć psia marka, chcąca wyróżnić się wśród tej mnogości ofert? Osobowość – tak jak w przypadku Hauever. To młoda polska marka, która wystartowała zaledwie parę tygodni temu, ale już zdobyła rzeszę fanów, czekających z niecierpliwością na kolejne nowości w ofercie. Hauever tworzy bowiem urocze, niezwykle barwne smycze i obroże w nieco indiańskim klimacie, a królują wśród nich takie wzory jak „Wizja szamana”, „Dziki Zachód” czy „Łapacz Snów”.

Apacz i Czejen to najlepsi testerzy Hauever

Nazwy są nieprzypadkowe, bo w domu Gosi, założycielki marki, królują Apacz i Czejen, dwa czworonogi, które przewróciły jej świat do góry nogami. Najpierw pojawił się Apacz, żywiołowy border collie, który coraz częściej wyciągał Gosię zza biurka i zaczął ją namawiać na wyprawy w głąb lasu i coraz dłuższe spacery. Najdłuższy z nich obejmował trasę z Warszawy... na Hel i można go było śledzić na fanpage’u Apacza: „Co boli border collie”. To sukces tej wyprawy dał Gosi siłę, by uwierzyć we własne pomysły i wystartować z psim biznesem. Chwilę przed uruchomieniem marki pojawił się Czejen, a cała trójka często wybywa na prawdziwie pionierskie wyprawy namiotowe do Puszczy Kampinoskiej. Jednak nie zawsze tak było – początek psiego biznesu to dla Gosi też mała rewolucja w życiu.

– Chodząc z Apaczem na spacery, przypomniałam sobie o tym, że poza biurem istnieją również obszary od dawna przeze mnie zapomniane – las, góry, morze. Codzienność z psem zassała mnie do tego stopnia, że podjęłam decyzję o odejściu z pracy i poświęceniu się tylko i wyłącznie tej części mojego życia. Apacz jest moim partnerem w podróży, współtowarzyszem niedoli życiowej i postrzelonym Przyjacielem. Maszerując po polach i lasach, spędziliśmy tylko w swoim towarzystwie wiele tygodni. Z dala od miasta i ludzi działaliśmy jak dobrze naoliwiona maszyna. To sprawia, że nie mogę go traktować tylko jak swojego pupila. To ktoś bardzo ważny w moim życiu – o więzi z czworonogami opowiada Gosia. Już wcześniej jej fanpage pokazujący z przymrużeniem oka psio-ludzkie relacje przyciągał wielu fanów. Dziś to samo poczucie humoru i nietuzinkowe podejście do rzeczywistości odnajdują w Hauever. Sama nazwa także doskonale oddaje ducha marki:

– Nazwa nawiedziła mnie w środku nocy. Obudziłam się, wypowiedziałam ją trzykrotnie na głos i już wiedziałam, że to właśnie TO! Oczywiście chodziło mi o proste skojarzenie z psami, a zarazem figlarność tego tworu. Myślę, że Hauever spełnia obie te cechy – wyjaśnia genezę nazwy Gosia. Na razie w ofercie Hauever znajdują się dwa rodzaje obroży oraz smycze, ale wkrótce pojawią się kolejne modele, a także szelki i akcesoria typowo dla psiarzy. Widać, że wyprawy z Czejenem i Apaczem to doskonały zastrzyk kreatywności, bo fanpage marki obfituje w radość z obcowania z psem oraz intrygujące wzory, które są tworzone według wytycznych Gosi na specjalne zamówienie – w przeciwieństwie do wielu innych marek stawia ona na dedykowane Hauever wzornictwo i nie korzysta z gotowych rozwiązań. Takie podejście po prostu się opłaca, a kolejni zadowoleni klienci potwierdzają słuszność filozofii Hauever. Jak to mówi Gosia: HAU z wami! 

Ceny psich gadżetów:

Hauever: obroże: 32-44 pln, smycze: 40-45 pln
Psiamatka.pl: psie matki 85-129 pln

Rogi Dogi: 30-120 pln
RAUKI: 27-97 pln

Zobacz także

Trendy / #News

inkubator-1classic-jpg-11952

Inkubator dla czworonogów

Noworodki to istoty bardzo delikatne. Nie dotyczy to jedynie ludzi – kocie i psie maluchy też potrzebują opieki. Dlatego lubelski uniwersytet zainwestował w inkubator dla zwierząt.

Trendy / #News

talerz-classic-jpg-11766

Doznania znad talerza

Wiecie jak elegancko zjeść spaghetti, owoce morza, czy lasagnę? Czy kiedyś zestresowaliście się na oficjalnym obiedzie lub pogubiliście w etykiecie? Nie jesteście jedyni.

Trendy / #News

whisky-me-classic-jpg-11968

Whisky Me – trunek w wersji mini

Kojarzycie soczki w woreczkach, tak popularne w latach 90.? Dzięki pewnemu start-upowi, powracają, tylko że w wersji wysokoprocentowej jako Whisky Me.