/hamag/assets/makijaz-walentynki-big-jpg-1463.jpeg

„No-makeup” na randkę!

Mężczyźni uwielbiają kobiety w wersji sauté. Nie mają pojęcia, że nawet wtedy, nakładamy na skórę kosmetyki. „No-makeup” to forma subtelnego makijażu, którą warto zastosować podczas zbliżających się… walentynek!

Data publikacji: 11.02.2016

Zadbana, rozświetlona cera razem z subtelnym makijażem tworzą duet, który zawsze jest w modzie. Od największych wybiegów, po szare ulice – to klasyczne rozwiązanie jest najczęściej wybierane i za każdym razem zapewnia sukces. Odpowiednia pielęgnacja, wbrew pozorom, nie jest taka prosta. Jak połączyć siły najnowszych osiągnięć laboratoryjnych z naturą?

Akcja regeneracja

Zmęczona skóra po okresie jesienno-zimowym wymaga kompleksowej regeneracji. Podstawą jest ochrona przed słońcem i ciągłe pobudzanie skóry do odnowy, uzupełnione dokładnym oczyszczaniem i złuszczaniem. Po demakijażu należy pamiętać o użyciu toniku, który przywróci skórze naturalny odczyn pH. Co 3-7 dni warto wykonać peeling – w zależności od rodzaju cery – enzymatyczny do wrażliwej, a mechaniczny do normalnej i przetłuszczającej się. Do codziennej pielęgnacji warto włączyć serum z witaminą C. Nazywana od wielu lat „witaminą młodości” jest naturalnym antyoksydantem i filtrem przeciwsłonecznym, działa przeciwzmarszczkowo i rozjaśniająco.

Spróbujcie przynajmniej raz w tygodniu wykonać masaż twarzy, który rozluźni mięśnie i poprawi ukrwienie, dzięki czemu składniki kosmetyków lepiej się wchłoną. W internecie można znaleźć wiele poradników, jak rozpocząć przygodę z masowaniem skóry – moje ulubione sekwencje to Tanaka i Gankin. Nawilżajcie organizm od środka i ciało od zewnątrz – kosmetykami z witaminą E, ekstraktem z szałwii muszkatołowej lub hialuronianem sodu. Nieocenionym prezentem dla skóry będzie odżywcza maseczka z awokado oraz hydrożelowe płatki pod oczy. Tak przygotowana cera nie tylko odzyska naturalny blask, ale będzie idealną bazą do przygotowania delikatnego, podkreślającego urodę makijażu.

Makijaż na walentynkową randkę

Faktura i kolor

Punktem wyjścia do stworzenia idealnego makijażu „no-makeup” jest dobór odpowiedniego podkładu lub kremu koloryzującego. Decydując o zakupie produktu, w pierwszej kolejności kierujcie się przede wszystkim kolorem. Spójrzcie, jaki odcień i podtony ma skóra. Jeśli jest wyraźnie żółta, prześwitujące przez nią żyły mają kolor zielonkawy, wybierajcie podkłady w ciepłej tonacji. W przypadku chłodnych podtonów postawcie na te w zimnej lub neutralnej kolorystyce. Barwę wybranego produktu sprawdzajcie zawsze nakładając go na dolną część żuchwy, dzięki temu sprawdzicie, czy stapia się z cerą i nie odcina od reszty ciała. Pamiętajcie żeby odczekać chwilę od aplikacji, niestety część z podkładów po upływie czasu utlenia się i ciemnieje. Drugą ważną rzeczą, jaką należy wziąć pod uwagę, jest typ cery i pożądane wykończenie. Tu producenci dają nam całkowitą dowolność – są podkłady matujące, rozświetlające, satynowe, czy dedykowane dojrzałym cerom, liftingujące.

Przy tworzeniu delikatnego makijażu warto zrezygnować z tych silnie kryjących, które są bardzo widoczne oraz łatwo osiadają w porach skóry i zmarszczkach mimicznych. Znacznie ładniej wyglądają dwie cienkie warstwy podkładu o kryciu słabym do średniego, niż jedna, zauważalna z daleka, całkowicie kryjącego. W przypadku cer problematycznych, warto wypróbować podkład mineralny w pudrze. Zawarte w nim minerały nie tylko mają właściwości lecznicze, ale zapewniają dobre krycie i naturalne wykończenie. Ciekawym rozwiązaniem są również kremy BB i CC. W przeciwieństwie do podkładów nie posiadają białego pigmentu, a jedynie kolorowy, przez co nie wykazują silnych właściwości kryjących. Mają w składzie dużą zawartość aktywnych składników pielęgnujących, przez co wyrównują koloryt cery, jednocześnie nie wyrządzając jej szkody.

Na szczególną uwagę zasługują kremy koloryzujące pochodzące z Azji. Tam powstały jako pierwsze i to właśnie wschodni rynek oferuje ich największy wybór. Większość z nich to bomby witaminowe, posiadające skoncentrowane ekstrakty roślinne oraz wysokie filtry chroniące przed promieniowaniem UVA i UVB. Są minimalnie bardziej kryjące od europejskich kremów BB, jednak dzięki efektowi rozświetlenia są niezauważalne gołym okiem.

Gra w różowe

W przypadku makijażu imitującego naturalny look, lepiej zrezygnować z mocnego, rzucającego się w oczy konturowania. Korzystniej wygląda modelowanie różem. Produkt oszczędnie nakładamy na szczyty kości policzkowych. Szczególnie dobrze sprawdzają się kosmetyki o konsystencji musu, żelu lub kremu, które gwarantują naturalny efekt delikatnego rumieńca. Kolor różu dobieramy zawsze do typu urody. Ten rodzaj makijażu wyklucza jaskrawe, fluorescencyjne i nienaturalne barwy. Jeśli cera wygląda na zmęczoną, należy ją błyskawicznie ożywić za pomocą malinowych i różanych odcieni. Audrey Hepburn mówiła: „Wierzę w kolor różowy”. Tę samą zasadę wyznają makijażyści pracujący przy pokazach Victoria's Secret, którzy za pomocą różu są w stanie wykreować olśniewający wizerunek na twarzach modelek. Pięknie wyglądają również róże rozświetlające i opalizujące. Flagowym produktem tego typu jest róż firmy Nars w kolorze orgasm, który od ponad 16 lat jest niekwestionowanym bestsellerem na całym świecie.

Makijaż na walentynkową randkę

Krótka instrukcja obsługi

Makijaż rozpocznijcie od aplikacji odpowiedniego kremu lub serum na oczyszczoną i stonizowaną skórę twarzy. Dla subtelnego błysku, na kości policzkowe użyjcie rozświetlającej bazy lub kremu zmieszanego z płynnym rozświetlaczem. Na tak przygotowaną cerę możecie nałożyć produkt wyrównujący koloryt. Najlepiej wyglądają kremy BB (np. SKIN79 Vip Gold Super, Diorskin Nude BB czy Garnier Skin Naturals) w połączeniu z kryjącym korektorem na niedoskonałości lub zaczerwienienia i rozświetlającym dla okolicy oczu. Takie rozwiązanie zapewni wrażenie idealnej cery bez grama makijażu. Przemawiają za nim również walory pielęgnacyjne. Jeśli jednak nie wyobrażacie sobie nienałożenia podkładu, wybierzcie ten o subtelniejszym kryciu, np. Clarins True Radiance, Too Faced Born This Way lub Bourjois CC i nałóżcie go gąbeczką. Przypudrujcie drobno zmielonym pudrem strefę T.

Odczuwacie potrzebę mocnego krycia? Postawcie na sypki podkład mineralny, np. Pixie. Na szczyty kości policzkowych nałóżcie wybrany róż. Zrezygnujcie z mocnego makijażu oka i klasycznej kreski eyelinerem. Zamiast tego ciemno-brązową lub czarną kredką wypełnijcie przestrzenie między rzęsami, dzięki czemu zyskają one wizualnie na objętości. Następnie podkręćcie je zalotką i dokładnie wytuszujcie. Brwi warto podkreślić delikatnie cieniem lub kredką. Usta muśnijcie błyszczykiem lub matową pomadką – wszelkie odcienie różu zadziałają ożywczo. Na łuk kupidyna zaaplikujcie odrobinę rozświetlacza, to znany trik używany do optycznego powiększenia ust.

Osoby, które źle czują się ze słabo wymodelowaną twarzą mogą wzmocnić efekt, nakładając odrobinę bronzera w miejscach, gdzie naturalnie pada cień – pod kośćmi policzkowymi i w zewnętrznym załamaniu powieki.

Lista zakupów:

Makijaż na walentynkową randkę

  1. Auriga; Flavo C serum z pochodną witaminy C; ok. 80 zł
  2. Prestige; Złote płatki pod oczy z kwasem hialuronowym; 6,99 zł
  3. Embryolisse; krem odżywczo-nawilżający; 42 zł
  4. Inglot AMC; róż w kremie; 29 zł
  5. Garnier Skin Naturals; Miracle Skin Perfector, upiększający BB krem 5 w 1; 25 zł
  6. SKIN79; Vip Gold Super, przeciwzmarszczkowy krem BB; 99 zł
  7. Bourjois; podkład CC cream; 47,99
  8. Clarins; True Radiance podkład; 159 zł
  9. Golden Rose; Matte Crayon Lipstick w odcieniu 12; 11,90 zł
  10. Pixie Cosmetics; podkład mineralny Love Botanicals; 57 zł

Zobacz także

Wdzięk / #Recenzja

classic-jpg-11360

Naturalne antyperspiranty – top 3

Jakie naturalne antyperspiranty wybierać, aby nie zaszkodzić zdrowiu, ale jednocześnie zadbać o higienę?

Wdzięk / #Recenzja

coffee-scrub-classic-jpg-11117

Bare Care – peeling kawowy na jesień

Bare Care to nowość na rynku kosmetyków naturalnych. Bare Care to peeling kawowy stworzony dla fanek aromatycznych ziaren!

Wdzięk / #Recenzja

classic-jpg-11109

Hmilk no stress – test mleczka do włosów farbowanych

Hmilk no stress to nowość marki Oway, która w swoim portfolio posiada same naturalne i przyjazne włosom preparaty. Jak mleczko wypadło w testach?