/hamag/assets/otwarcie-jpg-11936.jpeg

Designerskie akcesoria dla psów, czyli polski design na czterech łapach vol. 2

Akcesoria dla psiaków pełne doskonałych pomysłów i rozwiązań? Sprawdź nasze zestawienie!

Data publikacji: 07.12.2017
Czego potrzeba psu do szczęścia? Pełnej miski, własnego, ciepłego kąta oraz najważniejszego: miłości właściciela, który dzierżąc w rękach smycz i ukochaną piłeczkę zabierze na upragniony spacer oraz pocałuje w mokry nos, by odgonić psie troski. To jednak tylko teoria – jeśli możecie o sobie powiedzieć, że jesteście prawdziwą psią matką lub psim tatkiem, wiecie, jak szybko potrafi zniknąć wypłata, gdy w sieci traficie na wyjątkowo urodziwą zabawkę lub obrożę o nieodpartym uroku. I chociaż zdajecie sobie sprawę, że ta zakupowa rozpusta z psiego punktu widzenia jest o wiele mniej ważna od czułostek i troskliwej opieki, to niektórym psim akcesoriom doprawdy trudno się oprzeć. W przypadku marek takich jak te, odrobinę zakupowego szaleństwa można wybaczyć – szczególnie przed zbliżająca się Gwiazdką. Oto subiektywne zestawienie polskich psich marek na czterech łapach część druga!

Cztery spojrzenia na obrożę

Polskich marek oferujących obroże jak z bajki jest wiele – wszystko zależy od tego, czy wasze cztery łapy to typ śmigającego z prędkością światła sportowca, kanapowego leniwca czy też może prawdziwej psiej divy. Kochający opiekun sam wie, w czym jego pupilowi jest do pyszczka, a Wild Woof, Witty&White, Warsaw Dog i Hey Dog Company udowadniają, że każdy pies (czy też psi rodzic) znajdzie coś dla siebie.

Nowoczesne rzemiosło

Django jest pełen optymizmu i energii do działania, a jego fantazyjna fryzura niejednego chwyciła za serce. Trzy lata temu przebywał w fundacji i czekał na adopcję, jednak dziś to honorowy prezes Hey Dog Company. I chociaż Django z pewnością doskonale pełni swoją rolę, to tak naprawdę za pięknymi obrożami i smyczami marki stoją zręczne ręce oraz pomysłowość Anny Pirowskiej, która od 10 lat zajmuje się projektowaniem ubrań i dodatków, a psia marka to kolejne wyzwanie jakie przed sobą postawiła. Patrząc na jej dzieła trudno uwierzyć, że wyszły one z niewielkiej krakowskiej manufaktury, a nie spod rąk włoskich projektantów. Naturalne, ręcznie malowane skóry to prawdziwa uczta dla oczu, jednak w Hey Dog Company liczy się nie tylko piękno, bo marka ma też zdrowe zasady. W ich produktach nie znajdziecie żadnego plastiku, kleju i sztucznych tworzyw, a bandany pochodzą z tkanin z recyclingu. Tu nie ma miejsca na masową produkcję, bo każda rzecz wykonywana jest z największym pietyzmem, nawet jeśli wymaga to żmudnych poszukiwań i sięgania po tradycyjne rzemiosło. Wszystko po to, by powstały produkty najwyższej klasy – przyjazne psom i miłośnikom designu.

Pastele rządzą (Hey Dog Company)

– Od pomysłu na markę do realizacji minął niemal rok. Zaczęło się od poszukiwania odpowiednich komponentów, metalowych okuć, narzędzi itp. To wcale nie było proste, ponieważ w Polsce nie znalazłam niestety np. ładnych elementów metalowych wysokiej jakości. Kiedy powstały pierwsze prototypy, okazało się, że nie wszystko jest takie, jak powinno być. Trzeba było poszukać lepszych rozwiązań, a ich testerami były nasze własne psy: Mika, Django i Jackie – opowiada założycielka Hey Dog Company, Anna Pirowska. Zamiłowanie do projektowania oraz czworonogów sprawiło, że dziś skórzane cuda we wspaniałych pastelowych kolorach noszą psiaki w San Francisco, Rosji, Hong Kongu czy Szwecji. Jeśli i wy kochacie artystyczne cuda, koniecznie przyjrzyjcie się Hey Dog Company na heydog.co.

Każdy psiak znajdzie coś dla siebie, fot. Two puggles, (Hey Dog Company)

#PsieHajFaszyn

Co się stanie, gdy do dzieła wezmą się etnolog i filozof? Powstanie poważna marka dla prawdziwych miejskich burków, z profesjonalną pracownią krawiecką i własnym showroomem. Na początku Zosia i Kuba, odpowiedzialni za Warsaw Dog, mieli jedynie maszynę do szycia, niewielką kawalerkę i postanowienie, że tylko założenie własnej marki da im prawdziwą satysfakcję. Dziś ich marzenie się spełniło. Bonzo i Milka, czyli merdające ogony stojące za marką, to psy kochające przestrzeń miasta i tacy też są klienci Warsaw Dog. A w dodatku ciągle ich przybywa. Nazwa marki wzięła się z bloga „Pies w Warszawie”, który Zosia założyła po adopcji Bonza. Wtedy nie wiedziała, że ten niewielki krok tak zmieni jej życie.

Szelki easy walk ułatwiają spacery ze zwariowanymi psiakami (Warsaw Dog)

– To dzięki Bonzowi poznałam męża – nie byłabym tu, gdzie jestem, gdyby losy Bonza i moje się ze sobą nie splotły. Dlatego właśnie naszą markę nazwaliśmy Warsaw Dog, a logo przedstawia łeb Bonza widziany z profilu – to nasz ukłon wdzięczności w jego stronę – zdradza Zosia. Co wyróżnia same smycze, obroże i szelki oraz inne produkty, które Kuba i Zosia wciąż wprowadzają do sprzedaży? To produkty wyjątkowe i niejako wyznaczjące trendy – to właśnie Warsaw Dog był pionierem wytrzymałych taśm z autorskimi nadrukami, kolorowych karabińczyków i czarnych okuć. Tę świeżość i nietypowe wzory doceniają klienci marki. Szczególnie, że zespół Warsaw Dog zawsze doradzi tym, którzy szukają tego idealnego zestawu w gąszczu różnorodnych fasonów i wzorów. Kontakt z klientami i uważne słuchanie ich sugestii to klucz do sukcesu Warsaw Dogów. Marka jednak nie spoczywa na laurach i wciąż ma nowe pomysły – dzięki nim nawet saszetki na woreczki na psie kupy (tzw. „kupowniki”) wyglądają tak, że nie powstydziłaby się ich żadna psia fashionistka. Ich produkty znajdziecie na warsawdog i pod hashtagiem #PsieHajFaszyn.

Warsaw Dog to prawdziwe #PsieHajFaszyn

Wiejska Draka

Kto z was nie marzył, by rzucić pracę w korpo i wyjechać na wieś? Marzenia trzeba spełniać – tak bowiem zaczęła się historia Wild Woof. Dodatkową iskrą do działania dla Karoliny, założycielki marki, była suczka border collie: Draka, której nieokiełznanemu charakterowi zawdzięczamy piękne i niezwykle wytrzymałe obroże i smycze od Wild Woof.

Szelki od Wild Woof są doskonale skrojone i dopasują się do każdego psiaka

– Kiedy dla naszego szalonego psa nie mogłam znaleźć obroży i smyczy, które będą zarówno wytrzymałe, porządnie uszyte, jak też proste i ładne, pomyślałam jak typowy Polak: "Przecież uszyję sobie taką sama! Ja nie dam rady?". Sprawa rzecz jasna okazała się o wiele bardziej skomplikowana i moje pierwsze próby skończyły się tym, że goniłam Drakę po osiedlu, ponieważ moja konstrukcja nie wytrzymała... Na szczęście jestem bardzo uparta – wspomina początki Karolina. Dziś rzeczy które wychodzą z pracowni Wild Woof zachwycają soczystymi kolorami, minimalizmem i tym, że są nie do zdarcia, nawet przez najbardziej zwariowane i żywiołowe psiaki. Okucia odlane z brązu, podszycia z neoprenu i wzmocnienia z naturalnej skóry są skrzętnie testowane przez Drakę i Borę (drugą członkinię stada) na wiejskich bezdrożach. Jakość bez kompromisów najwyraźniej się sprawdza, bo marka jest znana wśród psiarzy, którzy z chęcią do niej wracają. Udowadnia ona w końcu, że nawet silne, duże burki o ognistym temperamencie mogą prezentować się z klasą. Nie bez znaczenia jest też duch marki, który łatwo pobudza wyobraźnię. – Zawsze wierzyliśmy, że mniej znaczy więcej, że należy otaczać się autentycznymi i szczerymi rzeczami. Dlatego Wild Woof to dzikie podkarpackie lasy, to niekończące się spacery z psami po łąkach i polach, to bieganie i jazda na rowerze po krętych, wiejskich drogach, to krajobrazy cudowne o każdej porze roku, zapach drewna... – jeśli ten opis trafia do waszych serc, oznacza to, że i Wild Woof może wam się spodobać – znajdziecie ich na wildwoof.pl.

Intensywne kolory pięknie wyglądają, zarówno na zdjęciach jak i na żywo (WIld Woof)

Smycze jak malowane

Kiedy większość zespołu to plastycy, łatwo przewidzieć, że efektem będą małe dzieła sztuki. Witty & White to piękne plecione obroże i smycze, zachwycające bajkowymi kolorami, które oblewają sploty w urzekający, malarski sposób. To także piękny przykład doskonałej komunikacji wizualnej marki, bo grafiki z czarnym mopsem Manolo i białym maltańczykiem Aramimsem, zachwycą nie tylko psiarzy. Witty i White to dla Agaty, założycielki marki, sposób, by połączyć wykształcenie artystyczne na ASP z miłością do czworonogów. Wśród jej projektów znajdziecie prawdziwie biżuteryjne zestawy sznurkowych obroży i smyczy z farbowaniem ombre, a do tego moc pomysłowych zawieszek z pomponami, chwostkami czy kwiatami. Jakby tego było mało, to dla właścicieli, którzy miłość do zwierząt dzielą z miłością do mody, Witty i White stworzyło bransoletki, dopasowane do smyczy i obroży. W takim komplecie, zarówno czworonóg jak i jego psi rodzic, mogliby zjawić się na Fashion Weeku lub na czerwonym dywanie. I chociaż na fanpage i stronie marki panuje bajkowa atmosfera, to za każdym produktem stoi ogromne zaangażowanie, a założycielka podkreśla też, że psi biznes, nawet ten powstający z pasji, to ogrom pracy.

Witty & White czyli psie Ying i Yang

– Nic, co wartościowe nie przychodzi lekko. Trzeba w to włożyć dużo serca i wiele nieprzespanych nocy. Praca to frajda, jednak początki, mimo że pasjonujące i pełne przygód, były niezwykle pracowite. Można wyrzec się snu przez jedną noc lub dwie, zrezygnować z jednej przyjemności lub dwóch, ale kiedy przez rok, dwa oddajemy wszystko projektowi „dziecku” – czas, pieniądze, trud i przyszłość – pojawiają się schody. To właśnie potrzeba nieugiętości, walka z własnymi wątpliwościami i zmęczeniem była największym wyzwaniem – z dumą opowiada Agata, a każde podziękowanie od klientów to dowód na to, że w przypadku Witty & White determinacja popłaca. Jeśli chcecie się przyjrzeć dziełom marki lub chociażby popatrzeć na psi Ying i Yang w wykonaniu Manolo i Aramisa, odwiedźcie stronę: www.wittyandwhite.com.

Agata połączyła zamiłowanie do sztuki i psów (Witty & White)

Na dobranoc

Polski psi design to oczywiście nie tylko obroże. W końcu po intensywnym spacerowaniu i prezentowaniu nowego zestawu na osiedlu, każdy pies, nawet ten najbardziej energiczny, legnie w ukochanym kącie i zaśnie. Wtedy każdy psi rodzic może być dumny z dobrze wykonanej pracy. Niektórzy nawet twierdzą, że ich pies jest najpiękniejszy, kiedy śpi (w końcu wtedy nogi od stołu, czy ozdobne poduszki są najbezpieczniejsze).

Psysypiając

Z tym stwierdzeniem z pewnością zgodzi się Psysypiam, które dla śpiących czworonogów tworzy wyjątkowo wygodne otoczenie. Maty projektu Kasi Kosewskiej ujmują delikatnymi wzorami, a do tego są wodoodporne, niestraszne są więc im mokre łapy czy nosy. Psia marka nie była dla Kasi debiutem w pracy z psami – wcześniej wyprowadzała je na spacery i oferowała domową opiekę nad czworonogami. Psysypiam to przelanie sympatii do czworonogów w design przyjazny czworonogom i ich opiekunom.

Psysypiam to posłania dostosowane do wymiarów każdego psiaka.

– Psy to moja wielka miłość. Od małego cztery łapy dreptały za mną po domu i tak będzie do końca życia. Uważam, że celebrowanie w życiu najmniejszych przyjemności daje pełnię radości, a kiedy przy nodze towarzyszy nam futrzasty przyjaciel, to można to nazwać pełnią szczęścia i harmonii – tak pięknie założycielka marki opowiada o psach, które pokierowały jej życiem zawodowym. Maty dla czworonogów z ręcznie wypełnianymi materacami, powstają w Psysypiam od najdrobniejszych detali, takich jak wymyślenie wzoru, dlatego każda mata może być dopasowana nie tylko do psiaka i jego gabarytów, ale też do wnętrza i gustu właścicieli. Ofertę marki, czyli urokliwy design i dbałość o komfort psa, Kasia wzbogaca o plastyczne opisy swoich produktów, które ujmują optymizmem. Wszystko po to, by sprawiać radość czworonogom i ich właścicielom. Sama ma dwa psiaki: Tostera, który tak bardzo kocha pluszowe misie i piłki tenisowe, że czasami podkrada je dzieciom na placu zabaw oraz Amora, którego opisuje jako „plasterek na duszę”. Jeśli i wy szukacie czegoś, co sprowadzi na wasze zwierzaki tylko przyjemne sny, to maty od Psysypiam znajdziecie na Facebooku oraz DaWanda.

Takie maty aż zachęcają do odpoczynku (Psysypiam)

Pies na kanapie?

Który psi rodzic choć raz nie zaprosił swojego pupila na kanapę lub nawet do łóżka? Teoretycznie jest to owoc zakazany, ale gdy ukochany zwierzak spojrzy prosząco w oczy, trudno mu odmówić. A co ze stwierdzeniem „nie dla psa kanapa”? Najlepiej funkcjonuje jako... nazwa przekornej marki z legowiskami i psimi akcesoriami. Za powstanie Nie dla psa kanapa odpowiada przypadek, tym razem w postaci Oksy, zwanej też Rudą Maści Królową. Ten niewielki psiak pojawił się w życiu Agnieszki, założycielki marki, tylko na chwilę. Miał przezimować wyjątkowo ciężkie mrozy i przy okazji nieco się zsocjalizować. To było cztery lata temu, można więc stwierdzić, że jego socjalizacja z nowym domem powiodła się w 100%. Nowy czworonóg wymagał legowiska, a tak się składało, że pomysłodawczyni marki to wielka miłośniczka DIY. Tak powstało legowisko, które miało być idealne dla charakternej suczki. Zachwyty znajomych i pochwały rodziny zachęciły jednak Agnieszkę do bardziej biznesowego podejścia do tematu „pieskiej mody”. W ten sposób powstały niebanalne i miłe dla oka legowiska, wykonane z wysokiej jakości materiałów tapicerskich, a wkrótce dołączyły do nich smycze i obroże – wszystkie testowane przez niepodzielną królową marki: Oksanę. Nie dla psa kanapa to rzeczy robione z pasji do ładnych przedmiotów, dlatego nie jest to typowy sklep z magazynem pełnym identycznych produktów. Każda rzecz robiona jest na indywidualne zamówienie, bo w centrum uwagi Agnieszki jest teraz córka Misia. Mimo to warto poczekać, bo zarówno marka jak i jej założycielka, zarażają pozytywną energią i miłością do zwierząt. Widać to szczególnie w opowieściach o Oksanie.

Nie dla psa kanapa to także smycze, obroże i szelki. 2

– Oksana! Wszystko przez nią i dla niej. Rozpuściłam Małą Bestię – brak konsekwencji i jej maślane oczy niestety sprawiły, że przejęła nade mną kontrolę i w stadzie jest na równi ze mną. Gdyby nie mój mąż, Oksa pewnie jadłaby ze mną z jednego talerza i dyktowała odpowiedzi do tego artykułu. Zalecam Wam jednak odrobinę dyscypliny, nawet dla najbardziej pokrzywdzonych Burków w Waszych domach. Inaczej skończycie jak ja – z uśmiechem ostrzega Agnieszka. Jej dzieła możecie podziwiać na niedlapsakanapa.pl.

To od Oksany zaczęła się historia Nie dla psa kanapa

Kąt pachnący drewnem

Coraz więcej właścicieli psów korzysta z klatek lub tzw. kenneli. I chociaż może budzić to skojarzenia z niezbyt przyjaznym psom otoczeniem, to klatka jest idealnym sposobem, by w mieszkaniu stworzyć psi kącik, schronienie, gdzie zmęczony po całym dniu pupil może iść spać lub odpocząć w ciągu dnia. Klatka to dla psa po prostu bezpieczny azyl, a dla właścicieli pewność, że w razie potrzeby mogą np. zamknąć szczeniaka i zostawić go samego w domu, nie narażając, że przegryzie zagubiony kabel lub połknie drobiazg pozostawiony na podłodze. Problem jest jeden: nie dość, że nazwa „klatka” brzmi nieprzystępnie, to ich surowy wygląd nie kojarzy się z przytulnym kątem. Z takiego założenia wyszli pomysłodawcy marki. K&H PetKennel. Kompletując wyprawkę dla nowego członka rodziny, charcika angielskiego, stwierdzili oni, że potrzebują czegoś zupełnie innego niż oferuje rynek. Zamiast metalowych prętów, postawili na ciepłe drewno i szlachetny design. W ten sposób powstały piękne kojce, które w niczym nie przypominają zwykłych i nieprzyjemnych klatek. Ich produkty mają być prywatnym kawałkiem świata dla psa, miejscem, które pokocha, a przy tym będzie pięknym uzupełnieniem mieszkania. Każdy kojec wykonywany jest na indywidualne zamówienie klienta z uwzględnieniem jego preferencji co do wielkości i wykończenia. Efekty ich prac są naprawdę przyjemne dla oka.

PetKennel – drewno pięknie wygląda we wnętrzach

– Nie przekonywały nas metalowe druty i bijące od nich (zwłaszcza wizualnie) zimno. Zaczęliśmy przekonywać się, że chyba wycofamy się z pomysłu klatki. Przez dłuższy czas nie widzieliśmy tego, co mamy pod nosem – rodzinnej tradycji m.in budownictwa z użyciem drewna! Wykorzystaliśmy wieloletnie doświadczenie w obróbce drewna i metalu, zdobyte i rozwijane na szwedzkim rynku, który w szczególny sposób wykorzystuje ten surowiec. Dzięki możliwości wychowywania się tam, można powiedzieć, że przesiąknęliśmy miłością do wszystkiego, co naturalne – o pomyśle na ciepłe, drewniane kennele opowiadają założyciele marki.

K&H PetKennel cały czas dopracowuje swą wiedzę o drewnie, które jest szlachetnym, ale i wymagającym materiałem. W międzyczasie zaś powiększa się rzesza uszczęśliwionych klientów, którzy cieszą się, że kojec dla psa może tak pięknie wpasować się w domową przestrzeń. Ale najważniejsze jest, że produkty K&H Pet Kennel trafiają też w gusta czworonogów, którym wyjątkowo pasuje naturalne otoczenie. Jako, że zbudowanie drewnianego kennelu trwa, to jak na razie i strona pozostaje (nomen omen) w budowie ;-). Ale nie martwcie się! Jeśli i wy marzycie o drewnianym azylu dla waszego pupila, bez problemu możecie obejrzeć kojce K&H PetKennel na ich Facebooku.

Szarpiąc tęczę

Zanim psiaki udadzą się na zasłużony spoczynek, najpierw trzeba je zmęczyć – najlepiej zabawą. W Polsce nie brakuje marek, które mają do powiedzenia całkiem sporo w tym temacie, nawet jeśli jesteście wybredni. Według pewnej marki z Zielonej Góry, wymagający klienci to skarb, który popycha biznes do przodu, stawiając wyzwania i coraz wyżej zawieszając poprzeczkę. Dzięki nim Weronika i jej mąż Marek wciąż mają motywację do działania i wymyślania nowych sposobów, na to jak po raz kolejny zaskoczyć swoich klientów doskonałą jakością. Na przeszkodzie stoi tylko czas – jak sami mówią, doba jest dla nich po prostu za krótka. Ten kreatywny duet to ludzie stojący za ZAYMA, tęczowymi szarpakami, które potrafią przeżyć nawet najbardziej szalone zabawy zarówno energicznych szczeniaków, jak i ambitnych psich sportowców. ZAYMA to połączenie imion ośmiu łap wspierających Marka i Weronikę w ich wizji. Zayra to żywiołowy munsterlander, który uwielbia agility i pieszczochy na kanapie, Masza to 12-letnia stateczna, golden retrieverka, która nauczyła Weronikię wszystkiego, co psie oraz tego, że wiara w siebie popłaca.

Wytrzymały amortyzator to podstawa, fot. Anna Przybył, ZAYMA

Oprócz tej dwójki, za marką stoi murem także Dama, będąca miksem ras wszelakich. Dama testuje wszystkie produkty i jako modelowy pies fotografa, stała się twarzą ZAYMY. Jednak nie tylko jej słodki pyszczek złożył się na sukces marki – to także świetne produkty. ZAYMA oferuje m.in. szarpaki, które wyglądają jak stworzone z grzywy jednorożca, ale zachwyceni będą też fani naturalnych materiałów, takich jak owcze futro wykorzystywane w zabawkach. Oczywiście wygląd to w psim świecie za mało, by osiągnąć sukces, a silne szczęki czworonogów szybko weryfikują każdy błąd w produkcji. Dlatego Weronika – urodzona perfekcjonistka, dba o każdy szczegół, a amortyzatory ZAYMY słyną ze swej wytrzymałości.

– Postanowiliśmy postawić na jakość. Chociaż zdobycie odpowiednich materiałów czasami wymaga sporo wysiłku, to podejmujemy go. Najtrudniej jest z owcami – niezliczoną ilość razy odsyłałam nieodpowiednie skóry. Jedne były za cienkie, z innych sypał się włos, ale teraz nasi dostawcy wiedzą czego potrzebujemy i jest dużo łatwiej. Poza tym, zawsze jesteśmy otwarci na wyzwania, staramy się realizować wszelkie niestandardowe pomysły klientów. Uważam, że kontakt z klientem to podstawa – o fundamentach ZAYMY opowiada Weronika. Marce możecie przyjrzeć się na na zayma.eu.

Dama uwielbia owcze szarpaki od ZAYMA (fot. Anna Przybył)

Coraz większa ilość pięknych i doskonałych jakościowo psich gadżetów, to miód na serce każdego psiarza. Pamiętajcie tylko, że nawet najpiękniejsza obroża ze szczerego złota i posłanie wypchane najdelikatniejszymi piórkami skowronka, nie ucieszą waszych psiaków tak, jak wspólnie spędzony czas – nieważne czy chodzi o drzemkę na kanapie czy o wyprawy w nieznane. Dlatego mam challenge dla wszystkich psiarzy: do każdego psiego prezentu dołączcie w te święta bon na 1 godzinę spędzoną razem, podczas której wyłączacie telefon, zapominacie o Facebooku i w 100% robicie ze swoim pupilem to, co kocha.

Zobacz rónież:

 

Zobacz także

Trendy / #News

talerz-classic-jpg-11766

Doznania znad talerza

Wiecie jak elegancko zjeść spaghetti, owoce morza, czy lasagnę? Czy kiedyś zestresowaliście się na oficjalnym obiedzie lub pogubiliście w etykiecie? Nie jesteście jedyni.

Trendy / #News

whisky-me-classic-jpg-11968

Whisky Me – trunek w wersji mini

Kojarzycie soczki w woreczkach, tak popularne w latach 90.? Dzięki pewnemu start-upowi, powracają, tylko że w wersji wysokoprocentowej jako Whisky Me.

Trendy / #Artykuł

classic-1-jpg-12003

Odkrycia świąteczne – grudzień 2017

Opaska motywująca, depilator świetlny, lokówka i wiśniowe przysmaki – to nasze grudniowe inspiracje.